Czy warto krytykować Halloween?

Misy wykonane z czaszek ludzkich na targu w Lhasie Fot. MK
Niewiele tradycyjnych świąt wywołuje w naszym kraju tak wiele kontrowersji, co przemiany obyczajowe związane z Dniem Zmarłych a ściślej pojawiające się wokół niego obyczaje Halloween. Tymczasem nasze podejście do zmarłych -ich ciał jak i grobów je przechowujących jest niezbyt popularnym w świecie wzorem. Z kolei wiele z obyczajów pogrzebowych spotykanych w różnych kulturach a także organizacji cmentarzy zastosowane w naszym kraju zostałyby nie tylko potępione ale podlegałyby ściganiu za bezczeszczenie zwłok.

Szczególnie drastyczne dla polskiego obserwatora są obyczaje tybetańskie. Dokładnie zaś tzw „pochówku podniebnego” (sky burial). Ciało zmarłego po odpowiednim rytualnym przygotowaniu zostaje przewiezione do specjalnie przeznaczonego na ten pochówek miejsca. Zazwyczaj dzieje się to wczesnym rankiem. Po przewiezieniu ciało zostaje po kolei pocięte według kolejności znanej osobie dokonującej tego osobliwego dla nas pochówku. Najpierw zostają odcięte ręce, następnie kolejne członki a na końcu zmiażdżone i pomieszane z campą- prażoną mąką jęczmienną z których wraz z kawałkami mięsa tworzy się kulki. Wszystkie części ciała po stopniowym rozczłonkowywaniu i pocięciu na drobne kawałki zostają rzucane sępom lub innym drapieżnym ptakom które gromadzą się licznie w okolicy miejsca tego pochówku. Dokładnie całe ciało zostaje w ten sposób można by rzecz „przekazane” ptakom. Z czerepu czaszki wykonywane jest naczynie używane przez buddyjskich mnichów do rytualnych czynności. Z piszczeli instrument- rodzaj trąbki -także do specjalnych rytualnych zastosowań przez buddyjskich mnichów. Niektóre z nich są rzeźbione i zdobione. Cały rytuał jest uświęcony tradycją i jak każdy z pochówków jest głęboko osadzony w buddyjskiej aksjologii. Próbując zrozumieć dlaczego Tybetańczycy wybrali taka formę pożegnania z ciałem zmarłego (dla jasności - jedną z kilku- nie jedyną) należy tu pamiętać choćby o jednej podstawowej różnicy między związkiem ciała i duszy w chrześcijaństwie i buddyzmie. Mówiąc w dużym uproszczeniu: ciało nie jest tam siedzibą duszy do którego kiedyś, przy końcu świata powróci. Ciało jest „naczyniem” w którym chwilowo pomieszkuje „duch” który powędruje dalej do następnych wcieleń.



W tym kręgu aksjologicznym osadzony jest także tradycyjny pochówek mongolski: tu jedną z form jest rytualne pozostawienie na odludziu nagiego ciała. Zostaje ono ułożone w według odpowiednich zasad: na południowym stoku wzniesienia, głową zwrócone w stronę jego szczytu. Ze wzniesienia muszą być widoczne dwa pagórki patrząc w stronę południową. Wzgórze nie może być też poprzecinane żadnymi ciekami wodnymi. Każdy z tych elementów jest powiązany z elementami systemu wierzeń. Ciało przed rytualnym pożegnaniem zostaje najpierw nasmarowane masłem. Celem tej czynności jest przyciągniecie do trupa jak największej ilości dzikich zwierząt. Im szybciej ciało zostanie zjedzone tym lepiej -tym zmarły miał lepsze życie.
Jeśli jednak ciao zostaje pochowane w grobie (ostatecznie decyduje o tym lama), to grób ten częściowo odtwarza elementy z pochówku poprzez postawienie. Groby orientowane są w taki sam sposób jak ciało w rytuale pożegnania. Przy kamieniu z imieniem zmarłego (Mongołowie nie używają nazwisk w naszym rozumieniu -w funkcji nazwiska występuje imię ojca) pozostawiane są papierosy, zapałki, zapalniczki a także butelka z wódką (arhi) oraz cukierki.
Groby odwiedzane są niezwykle rzadko- co najwyżej raz w roku i czynione jest to raczej z niechęcią a pobyt ogranicza się do minimum. W gruncie rzeczy w niewielu krajach podzielane są nasze koncepcje „parkowego” traktowania cmentarzy na które przychodzimy porozmyślać, pomodlić się czy posiedzieć przy grobie. Pamiętam, że nawet we Francji moje zainteresowanie cmentarzem budziło zdziwienie a chęć odwiedzenia grobów pochowanych tam moich krewnych ot tak -bez powodu wydała się moim francuskim kuzynom nieco dziwaczna. Nic to jednak w porównaniu z niechęcią do odwiedzania cmentarzy przez Mongołów. Tam aby dostać się w pobliże nekropolii musiałem błagać taksówkarzy a na koniec ostatni kilometr iść pieszo bo kierowca odmówił dalszej jazdy za żadną cenę nie chcąc się do cmentarza zanadto zbliżać.

Także powaga którą zwykliśmy okazywać na cmentarzach nie zawsze jest w świecie całkowicie podzielana. Poza różnorakimi zwyczajami hallowenowymi, czy spotykanemu w wielu kulturach obyczaju ucztowania na grobach przodków. W wielu miejscach na świecie możemy znaleźć przykłady traktowania cmentarzy z elementami humoru, który pomaga śmierć oswajać
Z europejskiego punktu widzenia w sposób daleki od powagi- raczej przeciętny europejczyk określiłby go mianem groteskowego, są obyczaje z Ghany gdzie w jednym z plemion panuje obyczaj tworzenia dla zmarłych trumien w różnych kształtach zdobieniach i kolorach. Często kształty odzwierciedlają przedmioty które eksponują ważny element życia zmarłego: ktoś, kto pracował jako rybak ma trumnę w kształcie ryby, komuś innemu, pracującemu na lotnisku przygotowuje się trumnę w kształcie samolotu itp.
Taka zasada występuje także i w Europie. Znanym przykładem jest tu tzw ”wesoły cmentarz” w rumuńskiej miejscowości Sapanta (region Maramuresz). Tu na nagrobkach wyrzeźbione są kolorowe, przypominające komiks płaskorzeźby przedstawiające życie zmarłego, czasem z tak drobnymi i budzącymi uśmiech detalami jak rzędy butelek ustawionych na półkach baru osoby która za życia była barmanem.

Ciekawe czy o tej różnorodności pamiętają Ci, którzy tak mocno krytykują zwyczaje związane z Hallowen.
Trwa ładowanie komentarzy...